Nie kolonizują Pragi, tylko ją oswajają – czyli co zrobić żeby mieszkańcy nie czuli się kolonizowani!

Nie kolonizują Pragi, tylko ją oswajają – czyli co zrobić żeby mieszkańcy nie czuli się kolonizowani!

 

Groźna i niebezpieczna? Nie warto zapuszczać się tam zwłaszcza wieczorem? Takie opinie o warszawskiej Pradze są coraz rzadsze. Dzielnica stała się modna wśród artystów, młodzieży szukającej wrażeń, właścicieli klubów. Wielu wynajmuje albo kupuje tu mieszkania. Problem jednak w tym, co zrobić, by lokalni mieszkańcy nie czuli się kolonizowani.

Mimo że nadal jest to miejsce skrajnie oceniane, ciągle bardzo hermetyczne, w ostatnich latach sytuacja zmieniła się nie do poznania. Niezrozumiałe dla mieszczuchów praskie zwyczaje, takie jak spędzanie większości wolnego czasu w bramach czy na podwórkach stopniowo zostają przyswojone. Z kolei prażanie nie reagują już alergicznie na modną i głośną młodzież oraz inne okołoartystyczne działania – mimo że to “warszawka” wkroczyła na “ich” teren, nie proponując nic w zamian. Zdarza się wręcz, że rdzenni mieszkańcy tej części stolicy są wykluczani z działań „kolonizatorów”.

 

Problem ten dostrzegła Katarzyna Kazimierczuk, założycielka Teatru Remus, który od 2001 roku zajmuje piętro w kamienicy przy ulicy Targowej 80. Początki teatralnej działalności to 1995 rok. Doświadczenia zaczerpnięte z duńskiego Odin Teatret, który zasłynął bezkompromisowymi, kontrkulturowymi akcjami paracyrkowymi w przestrzeni publicznej, pozwoliły Katarzynie Kazimierczuk zebrać trupę o podobnym profilu w Polsce. Nie mieli siedziby, więc spektakle przygotowywano w miejscach zaprzyjaźnionych na terenie całej Polski. Za użyczoną przestrzeń “płacili” warsztatami dla dzieci czy wspólnymi projektami z mieszkańcami. Tak zrodziła się idea animacyjna, która stała się później trzonem Teatru Remus.

 

Stworzyć nową tożsamość Pragi

 

Dzięki pracy ze społecznościami popegeerowskimi na Warmii zdali sobie sprawę, że barierą rozwojową nie jest wyłącznie sfera ekonomiczna. Wiele zaniedbań bierze się z porzuconej sfery kultury. Wybór izolującej się kulturowo Pragi nie był więc przypadkowy. Ten rejon stanowił książkowy przykład zamkniętych społeczności bez wyraźnej tożsamości. Wynika to z wykorzenienia kulturowego, braku ciągłości i ponadpokoleniowych norm. Zaraz po drugiej wojnie masowo zasiedlano ocalałą Pragę ludźmi z najróżniejszych miejsc w Polsce, którzy pracowali przy odbudowie Warszawy. Potem miasto pozostawiło ich samym sobie, tworząc tym samym idealne warunki dla getta.

 

Punktem wyjścia do działań Remusa na Pradze jest przeciwdziałanie problemom kulturowym za pomocą kultury. Innymi słowy chodzi o stworzenie lokalnej tradycji, dającej mieszkańcom poczucie większej wartości społeczności, w której żyją. Otworzenie im oczu na możliwości i własne otoczenie – ukształtowanie na nowo tożsamości tego miejsca.

 

Do tej pory Teatr Remus (funkcjonujący jako stowarzyszenie) ma na koncie 40 projektów, w których wzięło udział około 30 tys. osób. Jedną z czołowych akcji teatru są Kobierce – trwające około miesiąca warsztaty dla okolicznych mieszkańców organizowane na ich podwórkach, za ich zgodą.

 

Nie teatr, a działanie na ulicy

 

Zaczęli od szczudeł. Bez wcześniejszego nagłaśniania akcji, z myślą o zrobieniu otwartej próby na podwórku. Niespodziewanie po kilku minutach zebrała się pokaźna grupa dzieci zaintrygowanych dziwnym zjawiskiem. Zainteresowanie było ogromne. Pomysł wypalił i dał nadzieje na rozwinięcie działania do rangi projektu.

 

Od początku Remus unikał skojarzeń z teatrem amatorskim, który nawiązuje do teatru dramatycznego – mali prażanie nie zaakceptowaliby czegoś takiego. Dla nich instytucja teatru jest czymś obcym. Kazimierczuk, zdając sobie z tego sprawę, w pełni wykorzystała cyrkową formę uliczną wolną od społecznych podziałów. Zespół Remusa składa się z absolwentów kulturoznawstwa i pedagogiki, co pozwoliło na opracowanie odpowiednich metod pracy. Poza szczudłami były to capoeira (fuzja brazylijskiego tańca ze sztuką walki) i kalaripayattu (hinduska sztuka walki mająca kilkutysięczną tradycję). Dla nieufnych mieszkańców Pragi elementy obcych kultur były nowością.

 

Częścią Kobierców są również murale tworzone przez artystów współpracujących z Teatrem Remus i dzieci z okolicznych podwórek. Kazimierczuk wynajduje fotografie nawiązujące do tradycji praskich, które służą pokazaniu ciągłości tego miejsca. Praca z farbą dla dzieci i młodzieży okazała się skuteczna i wciągająca. Po roku od namalowania pierwszych murali nie zostały one zabazgrane wulgarnymi rysunkami i dalej ubarwiają szarą dzielnicę.


Jak oswoić podwórko

 

Remus jako teatr mógł neutralnie wejść w środowisko lokalne, zupełnie spontanicznie, bez skojarzeń z różnego rodzaju instytucjami rządowymi i pozarządowymi, które wchodząc na teren taki jak Praga Północ są traktowane wyłącznie jako darczyńcy materialni.

Proponują zajęcia ruchowe, które dla dzieci ma spektakularny charakter. Te uczą się szybko i z pełnym zaangażowaniem. Przekonują się, że wysiłek może mieć sens. Najlepszym dowodem na zmianę mentalności są powtarzające się wypowiedzi rodziców: “O Jezu, nie wiedziałem, że moje dziecko tyle potrafi!”. Za tym idzie szereg pozytywnych zmian w postrzeganiu rzeczywistości.

Punktem zwrotnym Kobierców są pokazy umiejętności warsztatowych, które również odbywają się na zasadzie barteru. Dzieci reprezentują podwórko, dorośli chętnie pomagają w przygotowaniach „zaplecza”, a Remus przychodzi z własnym spektaklem. To nauka społecznej współpracy u podstaw. Dla tych ludzi to niespotykana aktywność.

Poza stałym zespołem teatru, przy działaniach podwórkowych Remus współpracuje stale z grupą 5-6 instruktorów. Przy letnich projektach bierze udział około 20 osób z najróżniejszymi kwalifikacjami, zależnie od typu działań. Kazimierczuk stara się przyciągnąć jak największą grupę chętnych spośród lokalnych społeczności. Realizacja projektów odbywa się zatem we wspólnotowej atmosferze.

Kazimierczuk nie ma aspiracji medialnych. Do działań, które prowadzi Remus, nie potrzebna jest żadna machina promocyjna. Informacje o konkretnych akcjach rozchodzą się samoistnie po podwórkach w mgnieniu oka. Zainteresowanie ludzi spoza Pragi jest trzeciorzędne, bo nie oni są adresatem projektów animacyjnych.

Działalność Remusa jest finansowana głównie ze środków miasta stołecznego Warszawy, czasem Funduszu Inicjatyw Obywatelskich przy Ministerstwie Pracy, Europejskiej Fundacji Kultury i Ministerstwa Kultury.

W ciągu ostatnich sześciu lat roczna kwota z dotacji na projekty Remusa wynosiła około 300 tys. złotych. To pozwalało na utrzymanie siedziby przez rok, kilka premier autorskich spektakli oraz zorganizowanie Kobierców i innych pobocznych akcji animacyjnych. W tym roku (2011) miasto zaoferowało teatrowi 67 tys. złotych.


Pamiętaj, że:

 

Animacja kultury nie powinna być autoanimacją. Myśl o ludziach, dla których działasz i odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego to robisz. Działanie dla swojego środowiska nie jest animacją kultury (autoanimacja).

Animacją kultury nie jest wykorzystywanie wizerunku ludzi wykluczonych w sobie znanych celach artystycznych. Działania mają sprzyjać określonej społeczności.

Nie myśl o jednorazowych działaniach. Animacja kultury jest zobowiązaniem na dłuższy czas. Pojedynczy projekt może wyrządzić więcej krzywdy, niż dać korzyści.

Animacja kultury zakłada aktywny udział obu stron. Należy być wyczulonym na ludzi, do których przychodzisz. Animacja nie działa jak Caritas.

Nie proponuj za dużo. Skup się na konkretnych pomysłach i konsekwentnie wprowadzaj je w życie wraz z grupą uczestników.

Patologii nie trzeba wcale zwalczać, opowiadając o niej w dosłowny sposób.

Poznaj lokalną społeczność i jej potencjał. Idź jego tropem przy projektowaniu swoich działań. Wyjdź mieszkańcom naprzeciw.

Błędem jest założenie, że przyczyny problemów społecznych leżą wyłącznie w ekonomii.

Zdjęcia: Archiwum Teatru Remus

*******

Artykuł jest częścią publikacji wydanej przez Q Ruch Sąsiedzki prowadzony przy Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL pt. “Sąsiedzi nie gryzą. Czyli 20 lokalnych inicjatyw i nie tylko” – http://www.inicjatywysasiedzkie.pl/dzialania/publikacja.pdf.
Książka opisuje lokalne działania w Warszawie i przeznaczona jest dla osób rozpoczynających działalność animacyjną w przestrzeni miejskiej. Z publikacji można dowiedzieć się, w jaki sposób inni mieszkańcy, stowarzyszenia, grupy artystyczne i przedstawiciele lokalnego biznesu starają się ożywić i zmienić miejsce, w którym mieszkają i pracują.
Autorzy za pośrednictwem tego zbioru dobrych praktyk pokazują, kim są ludzie, którzy działają w Warszawie, jakie osiągnęli sukcesy, oraz z jakimi trudnościami musieli się zmierzyć.
Jeżeli chcesz ożywić swoje otoczenie, ale brakuje Ci pomysłu, lub masz pomysł, ale nie wiesz jak zaangażować w niego swoich sąsiadów – ta lektura jest dla Ciebie!

Publikacja została wydana dzięki współfinansowaniu ze środków m. st. Warszawy.

 

Informacja pochodzi z portalu organizacji pozarządowych – NGO.PL

{loadposition NC}